Zbudzono nas wcześnie rano . Mieliśmy samolot za 2 godziny . Szybko byliśmy gotowi a więc mieliśmy jeszcze czas na rozmowę .
- Justin , jak ty sobie teraz wyobrażasz nasze życie ? W szkole każdy będzie o nas gadał .. będą nas wytykać palcami .- posmutniałam siadając na skrawku łóżka .
- Przejmujesz się tym ? Uwierz mi .. nie warto . Ludzie zawsze będą gadać . - mówił przysiadając się do mnie .
- Fakt , ale .. ty się przyzwyczaiłeś do takiego życia ale ja nie . - ciągnęłam tą nieprzyjemną rozmowę dalej .
- Nie mów , że się teraz wycofujesz z nas ? - złapał mnie gwałtownie za rękę .
- Nie , nie .. ale skądże . Nie mam zamiaru Cię opuszczać . Tylko teraz gazety , telewizja , paparazii .. oni będą wszędzie z nami oprócz szkoły . - skrzywiłam się .
- Przyznam , że to nie jest łatwe , ale zobaczysz miesiąc i nie będziesz na to zwracała uwagi .- objął mnie delikatnie w pasie .
- Miesiąc ? - podniosłam ton .
- To nie jest tak mało czasu Justin .. a jak się nie przyzwyczaję ? Wtedy nie będę mogła cieszyć się wszystkim . - mój ton z każdym słowem cichł .
- Wtedy koniec z nami .- zaśmiał się Justin . Ja szturchnęłam go łokciem w żebra .
- To nie jest śmieszne .- wypowiedziałam.
- Przejdziemy przez wszystko razem . - uśmiechnął się i swoją twarz zbliżał do mojej . Dzieliło już nas tylko 5 cm gdy do pokoju wszedł ochroniarz Justina i kazał nam szybko iść do samochodu . W pośpiechu wstaliśmy i ruszyliśmy . Tym razem lecieliśmy prywatnym samolotem więc odprawa długo nie zajęła . Gdy tylko wsiedliśmy do samolotu ja założyłam słuchawki na uszy i usiadłam przy oknie . Nie chciałam żeby ktoś teraz zemną o czymkolwiek rozmawiał . Musiałam sama wszystko ogarnąć . Justin chyba to wyczuł i usiadł z Jasmine . Lot trwał 2 godziny . Wstając ze swojego miejsca zdjęłam słuchawki , chwyciłam torbę i szłam w stronę wyjścia gdy Justin złapał mnie od tyłu i wyszeptał :
- Będzie wszystko dobrze - i pocałował mnie delikatnie w policzek .
- Mam nadzieję .- wyszeptałam i złapałam jego dłoń . Szliśmy cały czas trzymając się za ręce .
- Pięknie . Oczywiście fanek nie zabrakło .- powiedziałam skrzywiona do Justina .
- Nie zwracaj na nie uwagi . One zawsze są na lotniskach .- powiedział i szliśmy dalej . Chciałam go puścić gdy wychodziliśmy z lotniska bo przed nim stało masa paparazzi ale Justin chwycił mnie jeszcze mocniej . Szłam na ślepo . Te flesze oślepiały mnie z każdym krokiem coraz bardziej . Wsiedliśmy wszyscy do samochodu a oni rzucali się na maskę aby zrobić nam kilka fotek . Jakoś udało się ochroniarzom ich przegonić i ruszyliśmy w stronę domu .
- Oni tak zawsze .?- spytała zirytowana Jasmine .
- Tak niestety . O mało się nie pozabijają aby zrobić mi kilkę zdjęć . - powiedział Justin jakby to było normalne .
- I jak tu żyć .- powiedziałam a Bieber cicho się zaśmiał i pocałował mnie w czoło .
- Przepraszam , ale dla mnie to dziwne . - wyszeptałam .
- Rozumiem Cię .- uśmiechnął się i resztę drogi patrzył w okno . Widać było , że o czymś myśli ale nie chciałam już pytać o co . Pod koniec drogi się skusiłam na to pytanie .
- O czym tak myślisz ? -spytałam .
- O tym , że zastanawiam się co by było ze mną jakbym nie był sławny . - powiedział. Ja tylko kiwnęłam głową i skierowałam oczy w stronę okna . Przyglądałam się ulicom Los Angeles . Niby Nowy York to te samo państwo ale tam wszystko inaczej wygląda . U nas jest tak weselej , milej . Uświadomiłam sobie , że się ciesze gdzie mieszkam . Nie zamieniłabym tego nawet za raj . Tam gdzie się urodzisz tam i jest twoja dusza . Masz przywiązanie do tego a w innym mieście bądź kraju niby jest dobrze ale to nie to samo . Nagle podjechaliśmy pod mój dom . Pożegnałam się z Justinem całując go w policzek i wysiadłam z samochodu. Cisza , spokój .. tak jak lubię . Wyciągając pod drzwiami klucze z torby usłyszałam czyjś krzyk .Przed bramką stał Jacob . Uśmiechnęłam się do niego a on pokiwał głową i poszedł dalej . Postanowiłam pójść za nim .
- Zaczekaj ! - krzyknęłam a on zatrzymał swój krok .
- O co ci chodziło ? - spytałam krzywiąc się .
- A więc to Biebera kochasz .. to dla niego dałaś dla mnie kosza ?.- w tej chwili poczułam się głupio . Było mi go żal .
- Jacob .. chodź opowiem ci wszy... - nie skończyłam zdania a on już wtrącił swoje słowa .
- Nie ! Nie opowiadaj mi nic innego . Idź do swojego cholernego Justinka i bądź szczęśliwa . O mnie po prostu zapomnij raz na zawsze. - powiedział oschle i poszedł . Nie ruszyłam za nim . Wiedziałam , że to do niczego dobrego by nie doszło . Poszłam do domu . Usiadłam na swoim łóżku i rozmyślałam o tej sytuacji co się wydarzyła chwilkę temu . Dlaczego mi się go zrobiło żal ? Dlaczego nie pobiegłam za nim ? Czułam się w tej chwili jakby ktoś zabrał mi małą cząstkę serca. Traktowałam go jak przyjaciela a czasami nawet więcej niż jak przyjaciela .. a on odszedł.
- Nie mogę tego tak zostawić .- mówiłam sama do siebie . Zależy mi na nim . Leżałam tak prawie cały dzień myśląc jakby tu go przeprosić . Niestety mój mózg miał zero pomysłów . Nagle usłyszałam trzask drzwiami .
- Mama . - powiedziałam do siebie uśmiechając się i zbiegłam ma dół .
- Hej .- krzyknęłam do niej i wtuliłam się w nią .
- Cześć .Wypakuj jedzenie do lodówki - uśmiechnęła się do mnie i wręczyła mi zakupy do ręki .Ja oczywiście grzecznie się posłuchałam i wykonałam jej polecenie.
- Jak się czuja nowa dziewczyna Justina Biebera ? - spytała mnie robiąc przy tym sobie kawę .
- Mamo ..- powiedziałam śmiejąc się .
- No co ? Opowiadaj .- mówiła siadając przy tym przy stolę z kawą .
- No jak ma być ? Jest dobrze . - uśmiechnęłam się .
- Widzisz w końcu go masz . Ale następnym razem jak będziesz chciała gdzieś jechać na drugi koniec kraju to mi najpierw powiedz .- powiedziała .
- A byś mnie puściła gdybym Ci powiedziała ? .
- Oczywiście , że nie . Jesteś za młoda na takie wyjazdy . Odchodziłam tu od myśli . Więcej nie rób mi takich numerów .- powiedziała robiąc przy tym łyk kawy .
- Oj dobrze mamo . - przytuliłam ją i pobiegłam na górę bo usłyszałam dźwięk telefonu . Na wyświetlaczu zobaczyłam tylko zdjęcie Justina i od razu nacisnęłam zieloną słuchawkę .
- Słucham Cię ? - powiedziałam radośnie .
- Hej Kochanie . Masz ochotę jeszcze dziś się spotkać ? - zapytał .
- Hmm , wiesz co .. dziś nie . Jestem za bardzo zmęczona .- skłamałam . Czułam się wypoczęta ale miałach ochotę pójść spotkać się z Jacobem .
- Rozumiem Cię . To do jutra w szkole .- powiedział i rozłączył się .Chwyciłam swój telefon i małą torebkę .
- Mamo wychodzę .! - krzyknęłam .
- Gdzie ? - nie zdążyłam jej odpowiedzieć bo byłam już za drzwiami . Na prawdę to nie miałam zielonego pojęcia gdzie idę . Szłam przed siebie . W końcu go znalazłam . Siedział sam w skateparku na jednej z ramp . Zaszłam go od tyłu i usiadłam obok niego .
- Co ty tutaj robisz ? - spytał zdziwiony .
- Przyszłam do Ciebie . Daj mi wszystko wytłumaczyć .- powiedziałam łapiąc go delikatnie za ramie .
- Ale co tu wytłumaczyć . Na początku Justin Ciebie nie chciał więc przyszłaś zabawić się ze mną , gdy on w Tobie się zakochał odrzuciłaś mnie i poszłaś do .. - nie dałam mu dalej kończyć i zaczęłam go całować . On się nie oderwał . Czułam przy nim tą bliskość , której bym nie chciała kończyć . W końcu ja sama się od niego odkleiłam .
- Zależy mi na Tobie głupku .- uśmiechnęłam się delikatnie .
- Mi na Tobie również . Ale zdecyduj się kogo w końcu chcesz . Jesteś z Justinem a całujesz mnie . To trochę dziwne . Zdecyduj się a potem odezwij się do mnie . - powiedział i odszedł . W tej chwili zrozumiałam jaką głupią rzecz zrobiłam . Czułam się strasznie , aż się nie da tego opisać . To było obrzydzenie do samej siebie . Jak mogłam to zrobić ? Sobie ? Justinowi ? Nie rozumiem już samej siebie . Czy ja jestem zakochana w dwóch chłopakach naraz ? Widocznie tak . Nie mogę tak żyć . Nie mogę być z Justinem kochając również Jacoba . Muszę sobie wszystko przemyśleć . Po moich długich namysłach poszłam do domu . Tam czekała na mnie mama z kolacją . Uśmiechnęłam się na widok gofrów . Zawsze wsuwałam je jak opętana . To była moja ukochana rzecz . Gofry z nutellą , mmm . <3 Tym razem jadłam jednego w bardzo powoli .
- Co Cię gryzie ? - spytała mama dokładając mi drugie na talerz .
- Mamo ..Czy zakochałaś się kiedyś w dwóch chłopakach naraz ? - spytałam ją badawczo .
- Hmm , nie . Nie przypominam sobie . A co to twój problem .? - ja jej tylko przytaknęłam .
- A więc kto to ? - spytała mnie mama .
- Justin i Jacob . Oboje ich kocham , ale nie wiem , który to ten odpowiedni . - spuściłam twarz w dłoń .
- Ja Ci w tym nie pomogę . - powiedziała mama kierując się w stronę swojej sypialni .
- Dlaczego ? - spytałam lekko w szoku . Mama zawsze starała mi się pomagać w takich sprawach a tu nagle taka odpowiedź .
- Doroślejesz mała a w przyszłości nikt Ci nie będzie pomagał . Musisz liczyć tylko na siebie . W końcu uda Ci się zrobić to co należy . - powiedziała .
- A ty co byś zrobiła ? - spytałam z kwaszoną miną .
- Nie powiem . Ale powiem Ci tylko tyle , że twój wybór będzie słuszny . - wyszeptała i poszła . Nienawidzę gdy ona tak gada . Poszłam do pokoju , rzuciłam się na łóżko , chwyciłam słuchawki i rozmyślałam .
__________________________________________
14 rozdział ; oo Wow , szybko idzie . :) Nie wiem jak wam ale mi się podoba . Do zobaczenia niebawem .;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz