Pociągnęłam za sobą Justina i pobiegłam przed siebie . Bieber pytał gdzie idziemy lecz tak dławiłam się łzami , że nie dałam rady odpowiedzieć . W sumie sama nie miałam pojęcia gdzie biegniemy . Dotarliśmy do małego lasu . Usiedliśmy na złamanym drzewie . Ja schowałam twarz w dłonie i rozpłakałam się jak małe dziecko. On mi się tylko przyglądał .Nie nudziło go to chyba bo płakałam około 20 minut . Justin nie puścił ze mnie wzroku , jakby bał się , że mu nagle ucieknę . W końcu przetarłam rękawem oczy.
- Dziękuję Ci.- uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę .
- Za co .? - za bardzo nie wiedział o co mi chodzi .
- Za to , że przy mnie jesteś . Nie został mi już nikt na razie oprócz Ciebie . Poznałeś mnie w kłopotach i ciągle przy mnie jesteś .
Chciałam kończyć swoją wypowiedź , gdy nagle zza drzew wyszło słońce i razem z nim deszcz . Padał równy , ale drobny . Spojrzałam delikatnie w górę i znowu skierowałam twarz na Justina . Miałam mówić dalej , niestety nie mogłam .
- Nic już nie mów .- wyszeptał Bieber w tym samym momencie przybliżając się do mnie . Musnął delikatnie a zarazem namiętnie moje wargi . Taki spontaniczny całus . Nie wiedział jak ja na to zareaguję . Spojrzał mi prosto w oczy i ujrzał w nich radość . Było to widać po mojej minie bo uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę . Chciał to powtórzyć , lecz ja odwróciłam głowę i spojrzałam w niebo . Miałam ochotę go pocałować , ale moja głowa nie chciała się odwrócić w jego stronę . Musiałam coś powiedzieć.
- Skąd wziął się ten deszcz . ? - to była chyba najgłupsza wypowiedź w moim życiu . Justin zdezorientowany lekko całą sprawą tylko mi przytakną .
- Wiesz , chyba wrócę dziś na noc do domu . Muszę naprawić relację ze swoją matką .- powiedziałam szybko , wstając z miejsca .
- Masz rację . Rodzinna jest najważniejsza . - uśmiechną się do mnie i ruszyliśmy w stronę domu . Całą drogę milczeliśmy . Nikt z nas nie miał odwagi nawet na jedno słowo . Stając pod moim domem , powiedziałam pa i wbiegłam do domu . Spoglądnęłam przez okno obok drzwi czy on już sobie poszedł . Jednak Justin patrzył przez chwilę na dom i poszedł . Weszłam do kuchni , a w oknie siedziała mama .
- Mamo , słuchaj ..- chciałam mówić dalej , ale przerwała mi .
- Nie , Selena . Ty posłuchaj , miałaś rację . To wszystko moja wina . Nigdy za specjalnie nie pytałam jak u ciebie i co się dzieję . To również moja wina , że się pocięłaś . - w tych słowach łza stanęła jej w oku i delikatnie popłynęła po policzku .
- Nie , nie twoja .- przetarłam rękawem jej twarz.
- Moja . Powinnam Ci tłumaczyć wiele rzeczy . To błąd rodzica , ale spróbujmy wszystko naprawić . - mama podeszła do mnie i wtuliła mi się w ramiona . Płakał , bo czułam jak łzy lecą na moje ramię . Już teraz wiem po kim mam tą wrażliwość .
- W takim razie , teraz staramy się wszystko sobie mówić ? - spoglądnęłam na rodzicielkę kontem oka.
- Ta..- ona nie zdążyła dokończyć jednego słowa i zadzwonił jej telefon. Po krótkim czasie rozłączyła się .
- Kochanie , Przepraszam Cię najmocniej , ale muszę szybko pojechać do biura .
Ja tylko lekko uśmiechnęłam się w jej stronę .
- Rozumiem, idź . - wskazałam dłonią na drzwi . Nie gniewałam się na nią za to . Każdy ma jakieś obowiązki . Jej akurat jest praca. Pobiegłam do pokoju , wskoczyłam na łóżku i patrzyłam się w sufit . Myślałam o tym co dzisiaj się zadziało między mną a Justinem . Tylko ten obraz miałam między oczami. Mój "sen" przerwał dźwięk telefonu . Na ekranie wyświetlił się nieznany dotąd mi numer .
- Halo .
- Hej . Tu Justin . Masz czas się spotkać za jakieś 2 godziny .
- Pewnie , z miłą chęcią . Tylko gdzie ?
- Przyjdę po Ciebie i coś wymyślimy.
- Dobra , to do zobaczenia .- odłożyłam w tych słowach telefon . Justin jest teraz najbliższą mi osobą . Nigdy nie myślałam o tym , że kiedyś będę z nim rozmawiała . Nie byłam jego fanką ani antyfanką. Nic do niego po prostu nie miałam . Zadzwonił dzwonek do drzwi . To za wcześnie na Justina . Zbiegłam na dół , otworzyłam drzwi a w nich stała Jasmine z Chrisem .
- Co tu robicie ? Czego chcecie ? - powiedziałam ze złością .
- Możemy pogadać , prosimy .- wyszeptał Chris . Zawsze uwielbiałam jak on szeptał i nadal lubię . Wpuściłam ich do salonu . Oboje usiedli na kanapie a ja usiadłam przed nimi .
- Bardzo nam Ciebie brakuję . Chcielibyśmy aby było jak dawniej . Żebyśmy były najlepszymi przyjaciółkami . - mówiła Jasmine z łzami na policzku .
- Nadal Ciebie Kocham . Nie wiem dlaczego tak wcześniej powiedziałem . Byłem głupi , strasznie głupi. Zachowałem się jak ostatni dupek . Ale uwierz moje serce bije tylko dla Ciebie .- oboje ciągnęli tą rozmowę w nieskończone .
- Zapomnijmy dokładnie o wszystkim co się działo przez te dni . Tylko proszę wróć do nas . Chcemy aby było jak dawniej . - w tych słowach nawet dla Chrisa popłynęły łzy . Nigdy nie pamiętam aby on płakał. Czyli widocznie im na tym zależy . Podeszłam do nich i ich objęłam .
- Zapomnijmy o wszystkim i niech wrócą nasze wcześniejsze uczucia .- wyszeptałam im delikatnie do ucha .Czułam ulgę na sercu . Znowu będzie jak dawniej .
- Przepraszam was , ale nie możecie dłużej tu siedzieć . Jutro się umówimy .
Jasmine z Chrisem wyszli z domu . Zamknęłam po nich drzwi . Cieszyłam się jak opętana . Cała złośc do nich przeminęłam . Zaraz , zaraz .. mam zapomnieć o wszystkim . Czyli o Justinie też . Przecież ja nie mogę o nim zapomnieć . Pomógł mi kiedy ich przy mnie nie było , ale kiedy o nim nie zapomnę wszystko wróci do mojej pamięci . Nagle usłyszałam pukanie do drzwi . Pociągnęłam za klamkę . Nie myliłam się . W progu stał Bieber .
- Wejdź .- mówiłam idąc do kuchni .Usiadłam na krześle a on przede mną .
- Justin , muszę o Tobie zapomnieć . - wykrztusiłam ledwo z siebie .
_________________________________________________________
Za nami 4 rozdział . Jeśli nadal będę miała taką "wielką" oglądalność , to wtedy zawieszam bloga na stałe . Bez sensu jest go prowadzić dla nikogo . Do zobaczenia do jutra . :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz