środa, 29 czerwca 2011

4. rozdział .;)

Pociągnęłam za sobą Justina i pobiegłam przed siebie . Bieber  pytał gdzie idziemy lecz tak dławiłam się łzami , że nie dałam rady odpowiedzieć . W sumie sama nie miałam pojęcia gdzie biegniemy . Dotarliśmy do małego lasu . Usiedliśmy na złamanym drzewie . Ja schowałam twarz w dłonie i rozpłakałam się jak małe dziecko. On mi się tylko przyglądał  .Nie nudziło go to chyba bo płakałam około 20 minut . Justin nie puścił ze mnie wzroku , jakby bał się , że mu nagle ucieknę . W końcu przetarłam rękawem oczy.
 - Dziękuję Ci.- uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę .
 - Za co .? - za bardzo nie wiedział o co mi chodzi .
 - Za to , że przy mnie jesteś . Nie został mi już nikt na razie oprócz Ciebie . Poznałeś mnie w kłopotach i ciągle przy mnie jesteś . 
Chciałam kończyć swoją wypowiedź , gdy nagle zza drzew wyszło słońce i razem z nim deszcz . Padał równy , ale drobny . Spojrzałam delikatnie w górę i znowu skierowałam twarz na Justina . Miałam mówić dalej , niestety nie mogłam .
 - Nic już nie mów .- wyszeptał Bieber  w tym samym momencie przybliżając się do mnie . Musnął delikatnie a zarazem namiętnie moje wargi . Taki spontaniczny całus . Nie wiedział jak ja na to zareaguję . Spojrzał mi prosto w oczy i ujrzał w nich radość . Było to widać po mojej minie bo uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę . Chciał to powtórzyć , lecz ja odwróciłam głowę i spojrzałam w niebo . Miałam ochotę go pocałować , ale moja głowa nie chciała się odwrócić w jego stronę . Musiałam coś powiedzieć.
 - Skąd wziął się ten deszcz . ? - to  była chyba najgłupsza wypowiedź w moim życiu . Justin zdezorientowany lekko całą sprawą tylko mi przytakną .
 - Wiesz , chyba wrócę dziś na noc do domu . Muszę naprawić relację ze swoją matką .- powiedziałam szybko , wstając z miejsca .
 - Masz rację . Rodzinna jest najważniejsza . - uśmiechną się do mnie i ruszyliśmy w stronę domu . Całą drogę milczeliśmy . Nikt z nas nie miał odwagi nawet na jedno słowo . Stając pod moim domem , powiedziałam pa i wbiegłam do domu . Spoglądnęłam przez okno obok drzwi czy on już sobie poszedł . Jednak Justin patrzył przez chwilę na dom i poszedł . Weszłam do kuchni , a w oknie siedziała mama .
- Mamo , słuchaj ..- chciałam mówić dalej , ale przerwała mi .
 - Nie , Selena . Ty posłuchaj , miałaś rację . To wszystko moja wina . Nigdy za specjalnie nie pytałam jak u ciebie i co się dzieję . To również moja wina , że się pocięłaś . - w tych słowach łza stanęła jej w oku i delikatnie popłynęła po policzku . 
 - Nie , nie twoja .- przetarłam rękawem jej twarz.
 - Moja . Powinnam Ci tłumaczyć wiele rzeczy . To błąd rodzica , ale spróbujmy wszystko naprawić . - mama podeszła do mnie i wtuliła mi się w ramiona . Płakał , bo czułam jak łzy lecą na moje ramię . Już teraz wiem po kim mam tą wrażliwość . 
 - W takim razie , teraz staramy się wszystko sobie mówić ? - spoglądnęłam na rodzicielkę kontem oka. 
 - Ta..- ona nie zdążyła dokończyć jednego słowa i zadzwonił jej telefon. Po krótkim czasie rozłączyła się . 
 - Kochanie , Przepraszam Cię najmocniej , ale muszę szybko pojechać do biura .
Ja tylko lekko uśmiechnęłam się w jej stronę . 
- Rozumiem, idź . - wskazałam dłonią na drzwi . Nie gniewałam się na nią za to . Każdy ma jakieś obowiązki . Jej akurat jest praca. Pobiegłam do pokoju , wskoczyłam na łóżku i patrzyłam się w sufit . Myślałam o tym co dzisiaj się zadziało między mną a Justinem . Tylko ten obraz miałam między oczami. Mój "sen" przerwał dźwięk telefonu . Na ekranie wyświetlił się nieznany dotąd  mi numer .
 - Halo . 
 - Hej . Tu Justin . Masz czas się spotkać za jakieś 2 godziny .
- Pewnie , z miłą chęcią . Tylko gdzie ?
 - Przyjdę po Ciebie i coś wymyślimy.
 - Dobra , to do zobaczenia .- odłożyłam w tych słowach telefon . Justin jest teraz najbliższą mi osobą . Nigdy nie myślałam o tym , że kiedyś będę z nim rozmawiała . Nie byłam jego fanką ani antyfanką. Nic do niego po prostu nie miałam . Zadzwonił dzwonek do drzwi . To za wcześnie na Justina . Zbiegłam na dół  , otworzyłam drzwi a w nich stała Jasmine z Chrisem .
- Co tu robicie ? Czego chcecie ? - powiedziałam ze złością .
 - Możemy pogadać , prosimy .- wyszeptał Chris . Zawsze uwielbiałam jak on szeptał  i nadal lubię . Wpuściłam ich do salonu . Oboje usiedli na kanapie a ja usiadłam przed nimi .
 - Bardzo nam Ciebie brakuję . Chcielibyśmy aby było jak dawniej . Żebyśmy były najlepszymi przyjaciółkami . - mówiła Jasmine z łzami na policzku . 
 - Nadal Ciebie Kocham . Nie wiem dlaczego tak wcześniej powiedziałem . Byłem głupi , strasznie głupi. Zachowałem się jak ostatni dupek . Ale uwierz moje serce bije tylko dla Ciebie .- oboje ciągnęli tą rozmowę w nieskończone . 
 - Zapomnijmy dokładnie o wszystkim co się działo przez te dni . Tylko proszę wróć do nas . Chcemy aby było jak dawniej . - w tych słowach nawet dla Chrisa popłynęły łzy . Nigdy nie pamiętam aby on płakał. Czyli widocznie im na tym zależy . Podeszłam do nich i ich objęłam .
 - Zapomnijmy o wszystkim i niech wrócą nasze wcześniejsze uczucia .- wyszeptałam im delikatnie do ucha .Czułam ulgę na sercu . Znowu będzie jak dawniej .
 - Przepraszam was , ale  nie możecie dłużej tu siedzieć . Jutro się umówimy . 
Jasmine z Chrisem wyszli z domu . Zamknęłam po nich drzwi . Cieszyłam się jak opętana . Cała złośc do nich przeminęłam . Zaraz , zaraz .. mam zapomnieć o wszystkim . Czyli o Justinie też . Przecież ja nie mogę o nim zapomnieć . Pomógł mi kiedy ich przy mnie nie było , ale kiedy o nim nie zapomnę wszystko wróci do mojej pamięci . Nagle usłyszałam pukanie do drzwi . Pociągnęłam za klamkę . Nie myliłam się . W progu stał Bieber .
 - Wejdź .- mówiłam idąc do kuchni .Usiadłam na krześle a on przede mną .
 - Justin , muszę o Tobie zapomnieć . - wykrztusiłam ledwo z siebie .
_________________________________________________________
Za nami 4 rozdział . Jeśli nadal będę miała taką "wielką" oglądalność , to wtedy zawieszam bloga na stałe . Bez sensu jest go prowadzić dla nikogo . Do zobaczenia do jutra . :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz